Krążowniki typu New Orleans, ostatni rozdział - podsumowanie
Historia okrętów typu New Orleans to tak naprawdę historia ostatnich krążowników waszyngtońskich US Navy. Były przełomem w dziedzinie budowy krążowników we flocie amerykańskiej. Przy projektowaniu i budowie tych okrętów zapoczątkowano procesy, które w znaczący sposób wpłynęły na rozwój jednostek ery potraktatowej. Pierwsze krążowniki traktatowe były okrętami słabo opancerzonymi, spowodowane to było brakiem doświadczenia w budowie tego typu jednostek i rygorystycznym trzymaniem się limitów. W rzeczywistości pierwszym krążownikom traktatowym daleko było od balansu między siła ognia, opancerzeniem a prędkością i zasięgiem.

Vincennes 13 stycznia 1937
Jednostki typów Pensacola i Northampton były słabo opancerzone, za to silnie uzbrojone, szybkie i posiadały wielki zasięg. Ich głównym założeniem projektowym było stworzenie idealnej jednostki zwiadowczej. Typ New Orleans projektowany był według innych zasad. Przy ograniczonej liczbie pancerników typ ten był traktowany jako jednostka wsparcia. Okręty będąc przeciwwagą dla japońskich ciężkich krążowników miały towarzyszyć lotniskowcom (w tym czasie nie było jeszcze mowy o lotniskowcowych grupach uderzeniowych), a jeżeli przeciwnik wyprowadzi cios, to przy stosunkowo silnym opancerzeniu miały go przetrwać i odpowiedzieć.

Tuscaloosa w Scapa Flow, w tle krążownik brytyjski London, 1942
W typie New Orleans osiągnięto maksimum tego, co można było uzyskać przy zakładanym limicie 10000t. wyporności. Okręty były dobrze zbalansowane, konstrukcja była zwarta. Ograniczenie długości okrętu i zastosowanie spawania zamiast nitowania wpłynęło na oszczędności masowe, które przełożyły się na możliwość zainstalowania grubszego pancerza. Niestety wpłynęło to na większą podatność okrętów na uszkodzenia związane z wybuchami torped. Siłownia, mimo naprzemiennego układu kotłowni i maszynowni była bardzo zwarta, a przez to ryzyko jej utraty nawet jednym uderzeniem torpedy było bardzo duże. Innym negatywnym skutkiem zwartej konstrukcji było przesunięcie wież artylerii głównej w kierunku dziobu, co ograniczało głębokość ochrony biernej okrętu w miejscu magazynów amunicyjnych.

Astoria w Puget Sound, 1939
Opancerzenie jednostek zostało zwiększone względem poprzednich typów. Pancerz burtowy miał grubość do 127mm, z kolei grubość pokładu pancernego wynosiła nawet 57mm. Co ważne opancerzono również wieże i barbety artylerii głównej. Od czoła miały one 203mm, barbety natomiast 127mm. Najważniejszym aspektem opancerzenia nowych jednostek było określenie w jakim stopniu miały być odporne na ostrzał pociskami 203mm. Po raz pierwszy przy projektowaniu amerykańskich krążowników bazowano na tzw. "immunity zone" – strefie bezpieczeństwa, gdzie okręt był odporny na ostrzał pociskami kalibru dział, w jakie był wyposażony w pewnym przedziale odległości.

Dziura po trafieniu krążownika San Francisco pociskiem kalibru 356mm
W przypadku krążowników typu New Orleans strefa bezpieczeństwa dla magazynów amunicji przewidziana była na dystansie między 11km a 22km, a dla układu napędowego między 14km a 22km. Również sama artyleria główna okrętów uległa modyfikacji, na czterech jednostkach typu zamontowano lżejsze działa 203mm. Modyfikacji uległy również wieże. Przez ich zmniejszenie można było je lepiej opancerzyć, ale przez to były ciaśniejsze. Poza tym działa w nich znajdowały się jeszcze bliżej siebie niż w poprzednich typach. Wpływało to negatywnie na celność, poprzez interferencję gazów wylotowych. W ramach rozwiązania problemu dodano specjalne opóźniacze, dzięki którym działa strzelały z niewielkim opóźnieniem względem siebie. Inną wadą konstrukcji wieży było położenie trzech dział na jednej kołysce, działa musiały podnosić się razem (w pełni nową wieżę z odsuniętymi maksymalnie działami i z pojedynczymi kołyskami dział zamontowano dopiero w następnych typach krążowników).

Minneapolis, Puget Sound, 1945
Ograniczenie wielkości jednostek miało również niestety zły wpływ na późniejsze możliwości modyfikacji okrętów. Umieszczenie nowych urządzeń kierowania ogniem, radaru, zwiększenie ilości artylerii przeciwlotniczej źle wpływało na stateczność okrętów tego typu.
Do jednej z istotniejszych wad okrętów typu New Orleans należało to, co według początkowych założeń było zaletą. Umieszczenie na śródokręciu katapult, samolotów, hangarów, a także magazynów z paliwem lotniczym i wyposażeniem samolotów. Poza ciasnotą na śródokręciu dochodziło realne zagrożenie pożarem.

San Francisco w stoczni Mare Island, 1944
Mimo tych wszystkich wad i niedociągnięć konstrukcji okręty w pierwszej fazie wojny na Pacyfiku były "wołem roboczym" US Navy, w czasie gdy liczebność floty pancerników została ograniczona po ataku na Pearl Harbor stały się eskortą dla lotniskowców, w okresie walk pod Guadalcanal odpierały ataki z morza i powietrza, a także wspierały swoim ostrzałem lądujących żołnierzy.

Krążownik Quincy, 23 maja 1942
Na 7 okrętów typu tylko 4 okręty przetrwały II wojnę światową, jednak samo to nie świadczy o jakości okrętów. Trzy krążowniki zostały zaskoczone przez Japończyków i zatonęły podczas jednej tylko bitwy koło wyspy Savo. Było to spowodowane nie tyle wadami konstrukcyjnymi, a błędami popełnionymi przez brak doświadczenia w walkach nocnych. Już same dane z raportu (akapit "Wnioski z raportu" w poprzednim materiale) dotyczący ilości trafień mówi wszystko o odporności konstrukcji. Innym dowodem na wytrzymałość okrętów było to, że dwa okręty typu, mimo trafienia torpedami przetrwały (Minneapolis i New Orleans), a jeden (San Francisco) walczył z pancernikiem i mimo odniesienia poważnych uszkodzeń dopłynął do bazy.

New Orleans podczas cyrkulacji, Puget Sound, 1943
Niestety po wojnie nie doceniono tych okrętów. Wszystkie jednostki, które przetrwały wojnę zezłomowano.
Bibliografia:
Komentarze
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy i dodaj swój komentarz!