Quincy CA-39 historia służby i tragiczny koniec
Okręt został wybudowany w latach 1933 do 1936 w stoczni Bethlehem Steel w Quincy . Jednostka już na etapie projektu została poddana drobnym modyfikacjom. Problemy podczas budowy (pożar i wady konstrukcyjne) spowodowały opóźnienia w budowie.
Okręt w ramach rejsu próbnego został skierowany na Morze Śródziemne. Po przepłynięciu Cieśniny Gibraltarskiej znalazł się na wodach hiszpańskich. W tym czasie wzmagały się działania wojenne w związku z hiszpańską wojną domową. Okręt ewakuował około 500 obywateli amerykańskich z portów znajdującego się w stanie wojny kraju i przewiózł ich do Francji. W październiku okręt wrócił do Stanów Zjednoczonych i został skierowany do stoczni, w celu usunięcia wykrytych usterek. W kwietniu 1937 Quincy popłynął przez Kanał Panamski do Pearl Harbor. W 1938 wziął udział w manewrach Fleet Problem XIX na Pacyfiku, kolejnego roku odbyły się podobne ćwiczenia w rejonie Karaibów, w których okręt również uczestniczył.

Wieże ciężkiej artylerii krążownika podczas przejścia przez Cieśninę Magellana
Po ich zakończeniu eskadra złożona z krążowników San Francisco, Tuscaloosa i Quincy odwiedziła szereg portów Ameryki Południowej, po czym po przejściu przez Cieśninę Magellana znalazła się ponownie na Pacyfiku. Wrzesień 1939 to z kolei wybuch działań wojennych w Europie, marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych podjęła decyzję o patrolach na Atlantyku, w których uczestniczył między innymi krążownik Quincy. W 1940 odbył rejs po portach Ameryki Południowej, a po powrocie przeszedł remont. Na początku 1941 okręt pływał w eskorcie konwojów skierowanych do Wielkiej Brytanii. Podczas japońskiego ataku na Pearl Harbor przebywał na wodach Oceanu Indyjskiego i eskortował brytyjski konwój, płynący z Wielkiej Brytanii do Singapuru.

CA-39 Quincy, czas i miejsce nieznane
Po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny Quincy wrócił na wody amerykańskie gdzie początkowo wszedł w skład TF15 wraz z okrętem liniowym Texas. Po odprowadzeniu konwoju na wody Irlandii powrócił do Ameryki. Okręt przeniesiono do TF32 w składzie którego eskortował konwój do Trynidadu. Po powrocie przeszedł remont połączony z modernizacją. Gdy wrócił do służby skierowano go na Pacyfik. Początkowo przydzielony do TF18 okręt stał się jednostką flagową. Przebywający w San Diego okręt skierowano na południowe wody Pacyfiku. Przydzielono go do TF62.7 a później do TF62.3 w składzie którego miał prowadzić wsparcie ogniowe wojsk amerykańskich lądujących 7 sierpnia 1942 na Guadalcanal. Podczas tej misji okręt odpierał naloty japońskich samolotów bombowych i torpedowych. W nocy z 8 na 9 sierpnia krążowniki Quincy, Astoria i Vincennes wraz z niszczycielami Helm i Wilson skierowano do patrolowania wód na północ od wyspy Savo.

Krążownik Quincy, atol Noumea, 3 sierpnia 1942
Już wcześniej Japończycy w rejon Guadalcanal skierowali silny zespół admirała Mikawy. W jego składzie znajdowało się 5 ciężkich krążowników, 2 lekkie i jeden niszczyciel. Zespół został wykryty przez amerykański okręt podwodny i australijskie samoloty patrolowe, jednak mało precyzyjne meldunki spowodowały błędny wniosek, że w składzie sił japońskich znajdują się okręty lotnicze, a z tego z kolei wynikało, że atak może nastąpić w dzień i może objąć lotniskowce amerykańskie. W wyniku powyższego błędu lotniskowce amerykańskie zostały wycofane. 8 sierpnia Japończycy wysłali samoloty zwiadowcze z krążowników, których załogi zameldowały o braku lotniskowców i rozpoznały siły alianckie w rejonie.

Zdjęcie okrętu amfibijnego President Adams, za nim Quincy, (wykonane w dniu 4 sierpnia 1942 z pokładu lotniskowca Wasp)
Japoński admirał postanowił zaryzykować. Uderzył w nocy z 8 na 9 sierpnia. Najpierw zaatakował zespół patrolujący na południe od wyspy Savo, ciężko uszkadzając krążownik australijski Canberra (okręt został dobity rankiem przez amerykański niszczyciel) i amerykański krążownik Chicago. Po tym ataku admirał Mikawa skierował się na północ gdzie zaatakował okręty TF62.3. Okręty zespołu północnego nie zostały poinformowane przez zespół południowy o ataku sił japońskich. W wyniku czego zespół północny był kompletnie zaskoczony atakiem. Japończycy rozpoczęli bój z TF62.3 od wystrzelenia torped z krążownika Chokai. Następnie do walki weszły pozostałe japońskie okręty. Początkowo ogień skupił się na oświetlonym przez reflektory, pierwszym w szyku krążowniku Vincennes. Kolejna w szyku Astoria otworzyła ogień by po chwili zaprzestać jego prowadzenia. Podobnie jak na Vincennes dowódca pomyślał, że zostali zaatakowani przez własne jednostki. W tym czasie Japończycy zdążyli się już wstrzelać w dwa płonące i dobrze widoczne krążowniki. Przyszedł teraz czas na Quincy.

Krążownik Chokai, flagowy okręt admirała Mikawy
Walka Quincy
O 1:55 krążownik dostał się w snop światła z krążownika Aoba, a po nich także z Furutaki, Yubari i Tenryu. W tym też czasie okręt otrzymał trafienie w stanowiska dział przeciwlotniczych kalibru 28mm na rufie. Quincy po oddaniu 1 – 2 salw zmienił kurs na prawo, co spowodowało wystawienie rufy okrętu na ostrzał. Pociski trafiły zarówno w mostek jak i samoloty znajdujące się na katapultach (które mimo spuszczonego paliwa lotniczego zapaliły się). Chwilę później zostały trafione magazyny amunicji 28mm, wieże artylerii głównej nr 2 i nr 3. Wieża nr 3 zablokowała się. Natomiast wieże nr 1 i nr 2 skierowano w kierunku nieprzyjaciela. O 2:04 Quincy otrzymał dwa trafienia torpedami z krążownika Tenryu (początkowo podejrzewano, że torpedy te pochodziły z okrętu podwodnego), co spowodowało zatopienie kotłowni i szybkie zalewanie okrętu.

Płonący Quincy złapany w snopy świateł japońskich krążowników podczas bitwy koło Savo
Okręt mimo to jeszcze się bronił. Łącznie wystrzeli niecałe trzy salwy, ostatnią trafiając we flagowy krążownik admirała Mikawy – w Chokai. Chwilę później w wieżę nr 2 trafił pocisk 203mm, po trafieniu detonowały pociski przygotowane do ładowania i zaczęły się palić ładunki miotające. Po chwili trafienie otrzymała wieża nr 1, która się zablokowała. Płonęły ładunki miotające dział 203mm. Zniszczone stanowisko kierowania ogniem uszkodziło radar, drugi raz trafiony został mostek, w którym zginęła cała obsada, łącznie z dowódcą okrętu. Trafienie to zerwało również przewody odpowiadające za sterowanie jednostką. Okręt wykonywał powolną cyrkulację w prawo. O godzinie 2:15 stracił moc i w końcu się zatrzymał. Japończycy stracili zainteresowanie ciężko uszkodzoną i tonącą jednostką, przerwali prowadzenie do niego ognia.

Rysunek Quincy z naniesionymi trafianiami podczas bitwy koło Savo
Na okręcie artyleria była zniszczona, nie pracowały kotłownie, przechył był na tyle duży, że woda przelewała się górnym pokładem na lewą burtę. Okręt płonął. To był koniec. Marynarze zdawali sobie z tego sprawę. Zaczęto wyrzucać za burtę tratwy ratunkowe i inne elementy utrzymujące się na wodzie. Opuszczono również siatki po których ocalali mogli zejść z okrętu. Ostatecznie oficerowie zalecili opuszczenie okrętu między 2:35 a 2:40. Chwilę po tym Quincy przewrócił się na lewą burtę, najpierw zanurzył się dziób, a rufa się podniosła, następnie cały okręt zsunął się pod powierzchnię wody... Na pokładzie okrętu zginęło 367 marynarzy, dodatkowo 167 było rannych. Pozostałych członków załogi wziął na pokład niszczyciel Ellet.

Zdjęcie wraku okrętu wykonane w 1992 z pojazdu podwodnego Super Scorpio.
Bibliografia:
Komentarze
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy i dodaj swój komentarz!